To już pewne: dzisiejsza fotografia bez umiejętności retuszu i restauracji w Photoshopie nie może istnieć. Mówimy oczywiście o poziomie profesjonalnym. Aby unaocznić problem, Państwo pozwolą: dziadek Heronim, rocznik 1873!!!
Tatuśkiem Andżeliki jest Mirek. Dzięki Bogu, że jest Mirek , bo inaczej z moją stronką, którą właśnie oglądasz, byłoby bardzo kiepsko… Jeśli chodzi o webmastering to zdecydowanie bardziej jestem Pragnienie niż Sprite…
Kto jeszcze nie miał okazji zetknąć się z postacią Bena Willmora serdecznie namawiam do odwiedzenia jego strony internetowej. Znajdziecie tam całkiem sporo zdjęć tego zdolnego fotografika.
Swego czasu, mój przyjaciel Darek Szada-Borzyszkowski, zorganizował koncert charytatywny. Odbył się on w sali Opery i Filharmonii Białystok. Chodziło o zebranie pieniążków na dzieci z białaczką…
Pierwszy mój ślub w 2010 roku. 30 stycznia. Wiecie, co to zaczy? Mróz, bardzo duży mróz i śnieg po pachy. Wszystko to, czego nienawidzą moje aparaty i obiektywy. Ale czy mogłem chociaż kwiknąć pod spojrzeniem Eweliny i uśmiechem Pawła?
Mama Leny zadzwoniła do mnie z pytaniem czy byłbym wykonać sesję jej córeczki. Odpowiedziałem, że wcześniej powinniśmy się spotkać, zobaczyć jak dziecko zareaguje na mnie, i w jakich warunkach przyjdzie mi fotografować…
Artysta. Pełną gębą. I do tego z jednego z moich ulubionych nurtów – poetyckiej piosenki aktorskiej (o ile taki twór w ogóle istnieje poza moja semantyką). Jasia się chłonie, a nie słucha. Jasia się nie fotografuje, tylko uwiecznia. Obiecał mi sesję i zamierzam go z tej obietnicy wyspowiadać.
Jestem dumny, że znam osobiście Randy Breckera. Jestem dumny, że moja fotografia zdobi płytę, na której artysta występuje jako solista. Ta płyta to: Randy Brecker/Włodek Pawlik Trio – “Tykocin, jazz suite”. Chciałbym pokazać Wam kilka zdjęć, które zrobiłem w czasie spaceru Randy’ego po Tykocinie.
Ci, którzy mieli okazję fotografować studniówki, wiedzą jaki to niewdzięczny chleb dla fotografa. Młodzież rozbawiona, w ilościach przekraczających wszelkie normy BHP, hałas i najczęściej takie sobie warunki oświetleniowe. No chyba, że trafia się na studniówkę kameralną…
Ewa jest słodka i niewinna. Przynajmniej takie stwarza wrażenie. Gdybym to ja miał decydować o jej karierze, już dawno czarowałaby na wybiegach.
Zdarza się, że my – fotografowie, wykonujemy zdjęcia z sercem ściśniętym współczuciem i wzruszeniem. Jakże często widząc to, co nieuniknione mimowolnie buntujemy się i krzyczymy w duchu: „Nie! To nie jest sprawiedliwe! Tak być nie powinno!”
Narzekają drogowcy. Mniej dzieciaki, które wreszcie mają śnieżne ferie. Co prawda to prawda. Sypnęło w tym roku pięknie.
Urszula jest już szczęśliwą mamą. Drżeliśmy trochę w trakcie sesji, bo było już dwa tygodnie po terminie porodu i w każdej chwili mogła się rozpocząć “akcja”.
W tym wątku postanowiłem gromadzić zdjęcia ślubne wybrane z minionych sezonów. W sumie, jeżeli założyć, że cały czas pracuję nad sobą, uczę się, staram i używam coraz bardziej doskonałego sprzętu powinienem te zdjęcia schować głęboko do szuflady. Ale nie dlatego, że ich się wstydzę.
Z Kacpra to w przyszłości będzie niezły rozrabiaka. To pewne jak dwa razy dwa, gdyż teraz jest to niespotykanie spokojne dziecko. Stres związany z chrzcinami przeszedł bezboleśnie.
Oto kilka zdjęć z wykonanych przeze mnie pewnego popołudnia w i dla restauracji Cristal. Właściciele wprowadzali nowość – dania śródziemnomorskie. Trzeba więc było wydrukować nowe menu. Oczywiście ze zdjęciami potraw.
Ilekroć przypomnę sobie spotkanie, z Wami staję się trochę “cieplejszym” człowiekiem. Bijąca od Was radość, spontaniczność i szalona miłość potrafiły być wszechogarniające i zaraźliwe.