Fotograf Nadziei

Zdarza się, że my – fotografowie, wykonujemy zdjęcia z sercem ściśniętym współczuciem i wzruszeniem. Jakże często widząc to, co nieuniknione mimowolnie buntujemy się i krzyczymy w duchu: „Nie! To nie jest sprawiedliwe! Tak być nie powinno!”

© petelski.pl

Niestety, piękne życie bywa bardzo często nieprzyzwoicie okrutne i bezwzględne. Czujesz to namacalnie, gdy staniesz oko w oko z śmiertelnie chorym dzieckiem, umierającą w hospicjum staruszką, czy też pensjonariuszem domu pomocy społecznej. Trzymając w rękach aparat pytasz siebie, czy tak naprawdę masz moralne prawo zapisywać to morze bólu i cierpienia? Czy nie stajesz się przez to jedynie goniącym za konkursową fotografią fotopstrykiem?
Dylematy moralne w takich sytuacjach nigdy nie zostaną do końca rozwiązane. Każdy w swoim sumieniu odpowiedzieć musi na pytania: czy powinienem?, czy jestem na tyle silny psychicznie, aby wyzwolić migawkę?, czy poprzez swoje działanie nie wyrządzam dodatkowo krzywdy osobie fotografowanej?, czy nie obdzieram jej z resztek prywatności? A może jedynie dokumentuję chwile, które za jakiś czas staną się bardzo drogie emocjonalnie?
Takie pytania cisnęły mi się do głowy, gdy po raz pierwszy poszedłem z aparatem na Oddział Onkologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Strach. Paraliżujący strach. Jak się zachowywać? Co mówić? Jak pokazać, że z całego serca chciałbym pomóc, choć nie potrafię?
Po dłuższej chwili uzmysłowiłem sobie, że w całej tej okropnej sytuacji jest jedna rzecz, którą możemy, ba! mamy święty obowiązek, pielęgnować – rzecz, która powinna na stałe zamieszkać w miejscach przepełnionych cierpieniem. To Nadzieja. Nadzieja na lepsze samopoczucie, na weekend w domu, na grę w piłkę. Nadzieja, o którą wszyscy musimy się troszczyć. I to nie dla siebie, lecz dla Nich.
Projekt fotograficzny „Fotograf Nadziei” ma na celu pomóc chorym dzieciom choć na chwilę zapomnieć o teraźniejszości, o złym samopoczuciu, o monotonii i przygnębieniu panujących na szpitalnych salach. Postanowiłem wyruszyć w wędrówkę po oddziałach onkologicznych, hospicjach i domach pomocy społecznej, domach dziecka i szkołach specjalnych zabierając ze sobą aparaty, rekwizyty, przenośne oświetlenie i sprzęt do drukowania. Bawię się z dzieciakami w fotografowanie i na miejscu drukuję im zdjęcia, które oczywiście mogą sobie zatrzymać. Choć przez jakiś czas wspólnie staramy się zapomnieć o rzeczywistości i oddajemy się radosnej twórczości. Wspólnie poszukujemy radości – tak trudnej w tym przypadku do znalezienia. Fotografuję ja, ale również dzieci. Jestem przez to gotowy spojrzeć na otaczającą rzeczywistość ich oczami. W trakcie projektu gromadzę fotografie, które w formie wystaw podążały będą za mną znacząc trasę „Fotografa Nadziei”. Rozpocząłem w moim rodzinnym Białymstoku, lecz ideą fix projektu jest jego ogólnoświatowy zasięg. Myślę, że znajdą się tacy, którzy tę ideę podchwycą i pomogą w jej realizacji. Projekt jest całkowicie niekomercyjny. Nie ma w nim niecnych kalkulacji, grania pod publiczkę i dążenia do taniej popularności. Najważniejsze są dzieciaki i otworzenie oczu tzw. społeczeństwu na wszechobecne wokół nas cierpienie.
Jestem już po dwóch wystawach podsumowujących białostocki etap trasy Fotografa Nadziei. Pierwszego czerwca 2009, w Dzień Dziecka w Galerii Handlowej „Alfa” w Białymstoku zawisło 50 fotografii. Jakże to było wymowne, gdy na zorganizowanym w galerii festynie; z dużą ilością wesołej muzyki, konkursami, clownami i wszelakiej maści rozśmieszaczami, przy udziale wielu zdrowych dzieciaczków – mogłem powiesić zdjęcia dzieci, które tak świętować Dnia Dziecka nie mogą. Nie było żadnego oficjalnego otwarcia, szampana i przemówień. To nie ta bajka. Zrealizowanie wystawy warunkuje powieszenie jej w miejscu, gdzie jest duży przepływ ludzi: galerii, pasażu,  dworcu itp.

Druga wystawa miała miejsce 13 grudnia w Pałacu Branickich w Białymstoku przy okazji konferencji “Życiodajna śmierć, pamięci Elizabeth Kubler-Ross”. Konferencje te już od 5 lat organizuje pani prof. Elzbieta Krajewska-Kułak.

Jak do tej pory do mojej akcji bardzo aktywnie włączył się Canon Polska dostarczając niezbędnego do realizacji projektu sprzętu oraz materiałów eksploatacyjnych, zaś opiekę medialną nad przedsięwzięciem przejął białostocki Oddział Telewizji Polskiej oraz Gazeta Wyborcza. Oczekuję na deklaracje innych firm oraz portali internetowych, które zechciałyby wspomóc działania Fotografa Nadziei. Wszystko, co może przynieść radość dzieciakom i rozbudzić w nich nadzieję, będzie mile widzianym wkładem w naszą wspólną akcję.

Zwracam się również do Was – Koleżanki i Koledzy Fotografowie. Jeżeli chcecie dołączyć do projektu – chylę czoła i oddaję się, w ramach możliwości,  do Waszej dyspozycji. Wszyscy potencjalni Niosący Nadzieję proszeni są o kontakt mailowy: andrzej@petelski.pl

Fotograf Nadziei przynosi nadzieję na bycie zdrowym. I  na normalność.

Fotograf Nadziei sam ma nadzieję, że dzięki temu projektowi stanie się odrobinę lepszy.

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z wystawy w  “Alfie”.  Kolejne galerie z moimi dzieciaczkami będę sukcesywnie zamieszczał w tym dziale.

Jedna Odpowiedź Subscribe to comments


paul

Świetne zdjęcia Andrzejku:)))

mar 17, 2010 @ 01:07



Komentarz